Manifest (nie do końca) pesymistyczny

Nie jestem jak te lilie, przybrane pysznie niczym królowie. Tym bardziej nie czuję się ptakiem niebieskim, takim co to nie sieje i nie orze.

Gdyby sporządzić listę rzeczy, którymi zwykłem się przejmować potrzebowałbym papierowej taśmy dłuższej od równika. Nie chodzi o to, że przejmuję się tym co spotka mnie jutro, tym co kto tam w swojej głowie o mnie w myślach ułoży, czy czającą się za każdym rogiem ludzką głupotą. To też.  Tyle, że to powody do zmartwień banalne, wręcz powszednie. zdecydowanie za małe, by w dziedzinie zamartwiania się osiągnąć mistrzostwo świata, lub chociaż rekordzistą legendarnej księgi Guinessa.

Pewnie, że moją głowę zaprzątają tak istotne dla mojego życia problemy jak nadmierna wycinka puszczy, której w życiu na oczy nie widziałem. Pewnie, że przejmuję się zamachami, które wojujący islam przemycił na tratwach wraz z imigrantami do Europy. I sami imigranci z krajów islamskich też mnie przyprawiają o zmartwienia. Trzeba się martwić, czy i do nas nie przyjdą. Trzeba, mimo, że póki co to się do naszego biednego grajdołka jakoś nie pchają.

Martwi mnie okropnie globalne ocieplenie. Choć to martwi mnie, takim samym stopniu jak każdego Polaka. To znaczy nie wtedy kiedy pakuję w Biedronce zakupy do jednorazowych, plastikowych toreb. Nie wtedy kiedy wyrzucam niesegregowane odpady i już na pewno nie wtedy gdy wkręcam w żyrandol stuwatową żarówkę.

Czasem nawet paraliżuje mnie, że  Grzegorz Krychowiak, defensywny pomocnik reprezentacji Polski nie gra regularnie w swoim klubie w Paryżu. Otwieram gazetę. Czytam, że znów nie grał i nie mogę się pozbyć z głowy myśli, że biedaczynie się załamała kariera. Oczywiście kompletnie pozbawionym znaczenia jest fakt, że ów piłkarz każdego miesiąca tej załamanej kariery zarabia więcej niż ktokolwiek mi znany przez całe życie.

Pewnie kiedyś przyjdzie się martwić i o to, że nawet  życie wieczne oznacza nieograniczony katalog nowych zmartwień i ocean czasu, żeby się w nim oddawać.

W końcu „Optymiści uważają, że świat stoi przed nimi otworem. Pesymiści myślą w zasadzie podobnie. Z tym, że wiedzą co to za otwór”

 

Share on FacebookTweet about this on Twitter