Licznik ludzi

Najstarsze odnalezione zwłoki ludzkie nie mają nawet imienia. Niewielki kawałek skamieniałej szczęki wydobyto z osadów wulkanicznych w rejonie Afar w Etiopii. Nadano mu sygnaturę LD 350-1. Wysłano do laboratorium. Spotkanie artefaktu z izotopem argonu pozwoliło oszacować jego wiek na 2,8 miliona lat. W chwili odczytania  wyniku pomiaru LD 350-1 stał się kimś wyjątkowym, niepowtarzalnym. A może taki był zawsze?

Dziś wzbudziłby sensację. Dorosły człowiek, który przy dziewięćdziesięciu centymetrach wzrostu waży sześćdziesiąt kilogramów musi zwracać uwagę, nawet jeśli nie jest zbyt elokwentny i nie ubiera się u Prady. Za dni jego życia niewielu było takich jak on. Był jednym z kilku, może kilkudziesięciu tysięcy przedstawicieli swojego gatunku. Przez całe swoje życie spotykał mniej osób niż dziś mieszkaniec dużego miasta może zobaczyć przez dziesięć minut pobytu na ruchliwej ulicy. Unikat, jeden z nielicznych wyrobów bożej fabryki dusz, która pracowała jeszcze bardzo niespiesznie.

Jeszcze w roku tysięcznym świat zamieszkiwało  niespełna trzysta milionów ludzi. By liczebność populacji osiągnęła pierwszy miliard ludzkość musiała poczekać na rok 1804. Później licznik oszalał. Rozwój medycyny, znaczny wzrost jakości życia, ograniczenie śmiertelności  niemowląt -to wszystko poruszyło  ludzką lawinę. Lada dzień będzie nas siedem i pół miliarda.  Morze ludzi, w którym łatwo utonąć.

Znalazłem w Internecie licznik, który pokazuje w czasie rzeczywistym zmiany szacunkowej liczby ludzi.  W każdej sekundzie cyfra jedności przeskakuje nerwowo. By zauważyć  zmianę na pozycji setek wystarczy niespełna minuta. Niewiarygodne wydaje się, że za każdą drobną cząstką przemykającą na tym liczniku kryje się człowiek ze swoją historią.

Wpatruję się w długo w przesypujące się w tej klepsydrze ziarenka pisku. Z zadziwieniem z jaką lekkością przemykają z ludźmi ich drobne codzienne problemy i wielkie życiowe dramaty, namiętności, kompleksy, radości, smutki.  Ci, którzy odchodzą znikają niezauważenie. Licznik nie zatrzymuje się dla nikogo ani na chwilę.

Nie wiem gdzie jestem w liczbie 7 497 450 007, ale widok pędzących cyfr mnie uspokaja. Przez chwilę nie potrafię się niczym przejmować.

 

 

Share on FacebookTweet about this on Twitter